Bombastyczny power metal z Wiednia
Kiedy zespół z Austrii pisze operę rockową o sadze o Nibelungach, oczekiwania wobec epickości i dramatyzmu są naturalnie wysokie. Wiedeński Ratlehole dostarcza dokładnie to w swoim bonusowym utworze Dragonfight: symfoniczne metalowe fajerwerki, które nie biorą jeńców. Piosenka od pierwszego taktu pędzi naprzód z wściekłymi riffami i grzmiącą perkusją.

W centrum wydarzeń znajduje się wybitny żeński wokal prowadzący, który z niesamowitą siłą i teatralnością opowiada historię walki Zygfryda ze smokiem. Mieszanka klasycznych elementów heavy metalu i orkiestrowego rozmachu przypomina złote czasy europejskiego symfonicznego power metalu. Tutaj nie ma miejsca na półśrodki – są wielkie chóry i epickie łuki melodyjne.

Dragonfight to absolutny obowiązek dla fanów zespołów, które potrafią idealnie połączyć fantasy i ciężkie gitary. Nawet jeśli to tylko bonusowy utwór z albumu The Nibelung Saga, broni się on absolutnie sam. Ratlehole imponująco udowadnia, że orkiestrowy metal z Wiednia może z powodzeniem konkurować na arenie międzynarodowej.
Die SoundNex Analyse
Wokal i wykonanie9.0/10
Żeński wokal prowadzący jest absolutnym sercem tego epickiego utworu i bez wysiłku przebija się przez gęstą instrumentację. Dzięki imponującej mieszance klasycznej teatralności i czystej metalowej energii, historia Zygfryda i smoka ożywa. Głos umiejętnie balansuje między potężnymi, czystymi wysokimi tonami a napędzającą dynamiką, która natychmiast urzeka słuchacza. Każdy dźwięk jest idealnie trafiony i wznosi dramatyczną atmosferę opery rockowej na nowy poziom. To arcydzieło, które dowodzi zarówno technicznej precyzji, jak i emocjonalnej głębi.
Pisanie piosenek i kompozycja8.5/10
Zaprojektowany jako bonusowy utwór do Nibelung Saga, piosenka dostarcza dokładnie tego, czego można oczekiwać od symfonicznej opery rockowej. Struktura jest klasycznie zakorzeniona w power metalu, ale dzięki zręcznym wstawkom orkiestrowym wielokrotnie wyłamuje się ze standardowego schematu. Napędzające ataki podwójnej stopy doskonale harmonizują z majestatycznymi tłami klawiszowymi i ostrymi riffami gitarowymi. Refren jest niezwykle chwytliwy i wręcz zaprasza do śpiewania z podniesioną pięścią. W każdej sekundzie czuć dbałość o szczegóły i epicką wizję zespołu.
Produkcja i jakość dźwięku8.0/10
Produkcja jest potężna i daje wielu różnym ścieżkom wystarczająco dużo przestrzeni do oddychania, co często stanowi wyzwanie w symfonicznym metalu. Gitary brzmią ostro jak brzytwa, podczas gdy elementy orkiestrowe poszerzają dźwięk, nie przeładowując go. Perkusja mocno uderza z głośników i nadaje utworowi niezbędny napęd do prawdziwej walki ze smokiem. Jedynie w absolutnych szczytach miks mógłby być może odrobinę bardziej przejrzysty, aby lepiej wydobyć drobne niuanse. Niemniej jednak szata dźwiękowa jest absolutnie profesjonalna i konkurencyjna na arenie międzynarodowej.